Zjawiska, które występują tylko w niektórych częściach świata lub w pewnych kulturach, w innych nastręczają kłopotów z ich precyzyjnym nazwaniem. Na przykład "białe noce". Finowie uważają, że taka nazwa to rusycyzm albo kalka językowa wzięta właśnie z rosyjskiego. Po fińsku to zjawisko nazywa się po prostu "yöton yö" - beznocna noc, a po angielsku - "Midnight Sun", czyli Słońce o północy. Zapewne w innych językach funkcjonuje wiele innych mniej lub bardziej trafnych określeń na to, co już od tygodnia jest faktem na Północy.
W tym roku dokładnie w środę 16 maja w Utsjoki, najdalej na północ położonym mieście Finlandii, po raz pierwszy Słońce nie skryło się za horyzont. Na półkuli północnej jest to zjawisko właściwe wyłącznie dla terenów położonych powyżej północnego kręgu polarnego. Dzieje się tak z uwagi na nachylenie osi Ziemi w stosunku do płaszczyzny orbity wokół Słońca w okresie mniej więcej od połowy maja do połowy lipca. Przez 60 dni Słońce w ogóle nie zachodzi. Jedynie zbliża się do linii horyzontu, barwiąc niebo w bejeczne kolory wśród których dominuje kolor złoty. Zjawisko to u nas nosi nazwę dnia polarnego.
Teoretycznie Napapiiri, czyli linia północnego koła podbiegunowego, wyznacza granicę występowania dnia polarnego. Ale praktycznie w czerwcu i lipcu nawet w Helsinkach trudno o ciemną noc. Słonce znika na 2-3 godziny, ale niebo i tak pozostaje jasne. To są właśnie owe "białe noce".
Finowie zimą cierpią na różnego rodzaju zaburzenia snu i depresje, latem nadrabiają straty nadaktwnością. Stała obecność słońca sprawia, że nie czuje się zmęczenia ani senności. Często ludzie zajęci najróżniejszymi czynnościami nie spostrzegają nawet, że to już późny wieczór, czy noc.
Dla niektórych osób dzień polarny i białe noce to zmora bezsenności. Zaciagają na okna ciemne rolety, zasypiają z opaskami na oczach. Wiekszość hoteli i domków letnich wyposażona jest w zasłony pozwalajace zaciemnić pomieszczenia na noc. Ja jednak uwielbiam tę nocną jasność i tę energie, którą dzięki jasności i światłu słońca organizm kumuluje i oddaje w postaci dodatkowego ładunku optymizmu i poczucia, że nie ma rzeczy niemożliwych , gdy słonce nie odstępuje nas na krok.
Prawdopodobnie nie ja jedna tak to odbieram, bo gdy niedawno około północy wracałam z koncertu. W centrum Helsinek panowała atmosfera wczesnego wieczoru. Na ulicach, w klubach i restauracjach, na promenadach i w parkach pełno ludzi, choć to jeszcze nie szczyt sezonu turystycznego, jeszcze nie całkiem białe noce i w dodatku środek tygodnia. Na mojej ulicy automaty o północy jeszcze nie właczyły latarni. Rozbłysną pewnie dopiero koło pierwszej w nocy...
Tekst:
Anna Kulicka-Soisalon-Soininen - dziennikarz, reżyser i scenarzysta filmów dokumentalnych.
Jukka Soisalon-Soininen - dziennikarz, przewodnik i tour operator. Organizuje podróże tematyczne dla grup i osób indywidualnych głównie w Polsce i Finlandii, ale też w Estonii, na Ukrainie i innych krajach Europy. Kontakt: jukka.soisalon-soininen@kolumbus.fi
Fot. Anna Kulicka-Soisalon-Soininen
|