Według publikacji zamieszczonej w czasopiśmie naukowym Precambrian Research, na Półwyspie Varanger w północnej Norwegii skorupa ziemska osiąga grubość aż 65 kilometrów. Wartość ta jest porównywalna z podłożem pod Himalajami czy Andami, mimo że ukształtowanie powierzchni tego obszaru Skandynawii jest stosunkowo płaskie, a najwyższe partie terenu wznoszą się na około 500-700 m n.p.m.
Dla porównania: średnia grubość skorupy kontynentalnej wynosi 35-40 km, a oceanicznej zaledwie 6-7 km. Wyjątkowo grube podłoże występuje także w środkowej Finlandii, jednak oba obszary prawdopodobnie nie tworzą jednego bloku.
Za najbardziej prawdopodobną hipotezę, tłumaczącą obecność tak znacznej miąższości litej skały, geolodzy uznali spoczywanie trzonu półwyspu na wyjątkowo starym, niemal nienaruszonym bloku skorupy ziemskiej. To pozostałość aktywności górotwórczej sprzed ponad 1,8 miliarda lat, czyli z czasów, gdy Ziemia miała zaledwie połowę swojego obecnego wieku. Badacze przypuszczają, że ten prastary fragment skorupy ziemskiej może rozciągać się dalej na północ, pod dnem Morza Barentsa.
Co ciekawe, obok Norwegów, Szwedów i Finów w pracach uczestniczyli także naukowcy z Polski, którzy otrzymali na swoje badania grant z Narodowego Centrum Nauki.
Jadąc zatem do takich miejscowości, jak Vardø i Vadsø, warto zainteresować się nie tylko ciekawymi kulturami Saamów i Kwenów, księżycowym krajobrazem czy atmosferą skandynawskiego końca świata, ale i tym, co jest pod stopami. Takich miejsc jest bowiem niewiele na Ziemi.
|