Dopiero po Wielkanocy skandynawska prasa, opierając się na doniesieniach alandzkiej gazety "?landstidningen", podała o zagadkowym incydencie, jaki przydarzył się załodze i pasażerom promu "Roslagen". Należąca do alandzkiego armatora Eckerö Linjen jednostka pływa na trasie Grisslehamn (Szwecja)-Wyspy Alandzkie. W Wielki Czwartek "Roslagen" z ok. 700 pasażerami na pokładzie został zmuszony do zmiany kursu po tym, jak wachta wypatrzyła dwa tajemnicze okręty podwodne zmierzające w kierunku promu. Odległość zmalała do zaledwie 350-400 m, co zmusiło załogę do wykonania manewru celem uniknięcia kolizji.
Zdarzenie to jest o tyle ciekawe, że należące formalnie do Finlandii Wyspy Alandzkie mają specjalny status. Jest to obszar o znacznej autonomii, nie należący w dodatku do Unii Europejskiej. Co więcej, Alandy zostały oficjalnie uznane za strefę zdemilitaryzowaną. Oznacza to, że Alandczycy nie musza służyć w wojsku i utrzymywać na swoim terytorium jakichkolwiek jednostek wojskowych. Żaden okręt wojenny nie może wpłynąć na alandzkie wody bez zgody wyspiarzy (a nie zgadzają się oni nawet na pobyt okrętów NATO), to samo dotyczy zakazu lotów samolotów wojskowych nad archipelagiem. Dlatego też incydent ma znamiona poważnego naruszenia prawa międzynarodowego.
Jak podała "?landstidningen", zostało wszczęte dochodzenie w sprawie niezidentyfikowanych łodzi podwodnych, prowadzone przez miejscowy Urząd Ochrony Wybrzeża oraz Główny Sztab Obrony w Helsinkach. Według kapitana promu "Roslagen" nie może być mowy o pomyłce: wyraźnie widoczne były kioski okrętów, wynurzone ok. pół metra powyżej poziomu morza. Ponadto zaobserwowano echo obiektów na radarze. Niestety, poza załogą "Roslagen", żadnej stacji brzegowej lub innej jednostce nie udało się potwierdzić kontaktu.
Trwają spekulacje na temat pochodzenia tajemniczych okrętów. Dowództwa sił morskich krajów bałtyckich nie przyznają się do wysłania swoich łodzi podwodnych w rejon Alandów. Także Rosjanie, którym już zdarzało się uczestnictwo w podobnych incydentach, zaprzeczają, aby mogło tu chodzić o ich jednostkę. Rzecznik Floty Bałtyckiej powiedział, że Rosja ma na Bałtyku tylko jeden okręt podwodny, przebywający obecnie w pobliżu Kaliningradu.
Na szkicu zaznaczono obszar (linia przerywana i ciemniejsze wypełnienie), na którym zaobserwowano łodzie podwodne. Jaśniejsze pole to strefa alandzkich (czyli fińskich) wód terytorialnych. Na dole, po lewej, widoczny kurs "Roslagen"
Info: Henryk Gwardak, Wyspy Alandzkie, serwis: www.gwardak.com
Żródło: ?landstidningen 14.04.2004
Szkic: Harry Rönnberg, ?landstidningen 14.04.2004.
|