Jak podała 21 września szwedzka gazeta Ljusdals-Posten, niedaleko miejscowości Arbr? w środkowej Szwecji doszło do dramatycznego spotkania z parą łosi.
Za przechadzającą się wzdłuż szosy parą pojawił się samochód prowadzony przez niejakiego Hansa Poulsena. Kierowca zwolnił, chcąc wyminąć zwierzęta. Samiec okazał się jednak dość nerwowy - przypuścił szarżę na auto Poulsena, który w międzyczasie zatrzymał pojazd. Rozwścieczony łoś nie przestraszył się klaksonu, taranując na pełnej prędkości samochód. Wprawdzie masywne poroże roztrzaskało szybę przednią i pokiereszowało karoserię, jednak byk nie przeżył tego ataku. Poulsen wyszedł z przygody bez szwanku, czego nie można powiedzieć o samochodzie - jego Volkswagena Caddy czekają poważne prace blacharskie.
Przemierzając drogi Szwecji, warto mieć świadomość, że łosie bywają częstymi gośćmi na szosach, także tych najbardziej ruchliwych. Świadectwem tego są powszechnie znane znaki drogowe (jedna z ulubionych pamiątek ze Szwecji w formie naklejek, koszulek etc.), podające niekiedy długość odcinka, na którym trzeba liczyć się z możliwością pojawienia się tych zwierząt. Szczególnie niebezpieczne są spotkania z samcami w okresie godowym, o czym przekonał się Hans Poulsen.
Na zdjęciu: tego znaku nie należy w Szwecji lekceważyć (?Marcin Jakubowski, PCIT TRAMP)
|