Kolejna edycja Finnmarksl?pet - jednego z najtrudniejszych wyścigów psich zaprzęgów na świecie, przeszła do historii. W wyjeździe na Finnmarksl?pet, który odbył się w dniach 2-19 marca 2012 w północnej Norwegii, wzięła udział polska ekipa w składzie: Dariusz Morsztyn Biegnący Wilk - maszer, Piotr Bagiński, Agnieszka Bagińska, Dariusz Szajdek - członkowie zespołu, oraz 14 psów alaskan husky. Celem wyprawy był start pierwszego Polaka w wyścigu na 1000 kilometrów w zaprzęgu trenowanym metodami naturalnymi.
Po raz kolejny okazało się, że jest to "kultowy", zaliczany do trzech najtrudniejszych długodystansowych wyścigów psich zaprzęgów na świecie. Finnmarksl?pet bije wszystkie możliwe rekordy popularności - zarówno wśród startujących maszerów, jak też publiczności. W ciągu blisko siedmiu dni trwania wyścigu na głównej stronie internetowej odnotowano 100 milionów wejść!
Ze względu na warunki (najbardziej na północ rozgrywany wyścig psów zaprzęgowych świata) jest to bardzo trudny i zupełnie nieprzewidywalny wyścig. W świecie maszerskim jego ukończenie jest uznawane za nobilitację, a najlepsi zawodnicy są traktowani jako "żywe legendy". Wielu maszerów przeprowadza się do Norwegii tylko po to, aby móc lepiej przygotowywać się do startu w wyścigu.
Tegoroczna edycja Finnmarksl?pet była wyjątkowo trudnym sprawdzianem dla maszerów. Wysoka temperatura połączona z burzami śnieżnymi (szczególnie na wschodnich fragmentach trasy 1000-kilometrowej) i głębokim śniegiem stała się przyczyną dużej ilości zagubień zawodników, wydłużyła znacznie czasy przejazdów, a przede wszystkim spowodowała rekordową liczbę zespołów, które wycofały się z wyścigu. Na około 70 załóg zgłoszonych się do startu, ostatecznie wystartowało 52 maszerów, z czego tylko 24 dotarło do mety. Wielu maszerów, którzy startowali także w wyścigach kanadyjskich i alaskańskich (Yukon Quest i Iditarod) stwierdzało, że choć na Finnmarksl?pet trasy są krótsze, to zdecydowanie przewyższają amerykańskie stopniem trudności. Z wyścigu wycofało się wielu weteranów Finnmarksl?pet, ale Norwegowie zachowali prymat. Na trasie 1000-kilometrowej zwyciężyła już po raz drugi maszerka norweska - Inger-Marie Haland. Ze względu na trudne warunki jej wynik był o jeden dzień dłuższy niż zazwyczaj.
Wyścig jest też fenomenem organizacyjnym, realizowanym przy pomocy kilkuset wolontariuszy i tylko jednej osoby na etacie. Jest wiele osób, które specjalnie w tym celu przyjeżdżają z zagranicy. Organizacja przedsięwzięcia, mimo, że odbywa się na bardzo rozległym terenie (porównywalnym z powierzchnią Polski) jest po prostu perfekcyjna.
Trasy wyścigu są niezwykle ciekawe pod względem krajobrazowym. W znaczniej mierze prowadzą przez płaskowyż Finnmarksvidda - obszar tundry, zamieszkały jest przez Saamów hodujących renifery. Punkty kontrolne wyścigu zlokalizowano w małych osadach, niekiedy w miasteczkach (Kirkenes, Karasjok). Maszerzy na trasie mogli oglądać niezwykłe zjawiska związane z położeniem wyścigu - takie jak zorza polarna czy ogromne stada reniferów. W tym roku wyścigowi towarzyszyły też organizowane przedsięwzięcia o charakterze kulturalnym, takie jak: Festiwal Zorzy Polarnej w Alcie, koncerty muzyczne w miastach wyścigu.
Bardzo ważnym elementem Finnmarkslopet jest niezwykła atmosfera budowana przez organizatorów. Np. każdy zawodnik przyjeżdżający na metę jest witany przez organizatorów, bez względu na osiągnięty wynik. Daje się wyraźnie odczuć sympatię mieszkańców Finnmarku do uczestników wyścigu. Wszędzie można spotkać jej przejawy, zawsze też można liczyć na pomoc.
Dariusz Morsztyn jest jedynym maszerem z Polski, biorącym udział w Finnmarksl?pet. Był to już jego trzeci start w tym wyścigu (2008 - pierwszy start na dystansie 500 km, 2009 - ukończenie tego dystansu, w 2012 pierwszy start na trasie 1000-kilometrowej). Start w Finnmarksl?pet wymaga wieloletnich i systematycznych przygotowań, poniesienia bardzo dużych kosztów i praktycznie podporządkowania życia prywatnego i zawodowego temu przedsięwzięciu.
W tym roku Biegnący Wilk startował z zupełnie nowym, młodym zaprzęgiem długodystansowych psów rasy alaskan husky. Zaprzęg, mimo bardzo trudnych warunków do treningu w Polsce, na Mazurach (długi okres wysokich temperatur i tylko trzy tygodnie dobrych warunków śniegowych), był przygotowany do pokonania trasy w czasie około siedmiu-ośmiu dni. Doskonale, jak na swój wiek sprawdziły się liderki zaprzęgu - Liina i Asajuk. Niestety, panujące warunki na trasie okazały się o wiele trudniejsze od przewidywanych. Pokonywanie tras w głębokim śniegu, podczas burz śnieżnych wymaga wydatkowania o wiele większej ilości energii i specjalnie wytrenowanych zdolności u zwierząt (m.in. odnajdywanie szlaku pod śniegiem). Ze względu na dobrostan zwierząt, Dariusz Morsztyn, po przebyciu w ciągu trzech dni połowy trasy (500 kilometrów) postanowił wycofać się z wyścigu, by nie narażać zwierząt na niebezpieczeństwo. Problemy, z jakimi spotkali się inni zawodnicy pokazały, że była to właściwa decyzja.
Mimo, że udział w wyścigu nie zakończył się jego ukończeniem, udało się pokazać, że także polski zaprzęg może startować w tak niezwykłym przedsięwzięciu. Czasy uzyskane przez Dariusza Morsztyna na poszczególnych odcinkach nie odbiegały od wyników innych zawodników. Różnice jedynie widać w długości stosowanych odpoczynków na punktach kontrolnych. Maszer przyjął taktykę jazdy bardzo asekuracyjnej i ostrożnej, której celem było nie tyle osiągnięcie jak najlepszego rezultatu, a ukończenie konkurencji. Analiza końcowa wskazywała, że gdyby nie było problemów z trudnymi warunkami pogodowymi, zaprzęg miał duże szanse ukończenia trasy.
Start w wyścigu stał się wielkim, nowym doświadczeniem, mającym wpływ na dalsze plany polskiego maszera. Był to także doskonały trening dla psów, które z takimi warunkami spotkały się po raz pierwszy. Pozwoli to w przyszłości uniknąć wielu błędów i lepiej przygotować się do kolejnego startu.
Dariusz Morsztyn nie tylko zajmuje się psami zaprzęgowymi. Od 30 lat jest lat działaczem ekologicznym i wychowawczym, twórcą i liderem jednej z najstarszych organizacji ekologicznych w Polsce (Harcerski Ruch Ochrony Środowiska im. św. Franciszka z Asyżu), prowadzi szereg inicjatyw ekologicznych m.in. kampanię Dzikie Mazury (ratującą północno-wschodnią część Mazur). Prowadzi badania naukowe, zakończone tworzeniem obiektów muzealnych (m.in. tworzy: Muzeum Marii Rodziewiczówny, historii polskiego ruchu puszczańskiego, muzeum regionalne). Od wielu lat jest propagatorem zdrowego stylu życia, morsem, nie używa leków chemicznych wraz z całą rodziną jest wegetarianinem. Zajmuje się prawami zwierząt, m.in. od kilkunastu lat charytatywnie prowadzi rodzinne schronisko dla zwierząt (konie, psy, koty). Jest prowadzącym programy telewizyjne (aktualnie można go obejrzeć w cyklu pt. "Załoga EKO" - TVP Polonia). Wraz z rodziną zamieszkał w stworzonym przez siebie miejscu - Republice Ściborskiej (www.biegnacy-wilk.pl)
Biegnący Wilk stosuje naturalne metody treningu i życia zwierząt. Jego psy są trzymane w stadach na dużych wybiegach. Rozpoczyna trenowanie psów po ukończeniu przez nie minimum pierwszego roku życia. Psy żyją u niego do późnej starości, zmarłe traktowane są z pełną godnością. Nie wspomaga treningu farmakologią, nie stosuje jakichkolwiek środków dopingowych, żywi je w sposób naturalny. Stosuje taki trening, by uprawianie tej dyscypliny było przyjemnością i ciągłą przygodą. Szczenięta sprzedaje bardzo rzadko.
Po zakończeniu wyprawy na północ Norwegii organizatorzy wyjazdu mają w planach otwarcie wystawy fotograficznej i przeprowadzenie prezentacji w wielu miejscach w Polsce, przygotowanie cyklu artykułów poświęconych wyścigowi, przygotowanie stałej ekspozycji w Republice Ściborskiej.
Podsumowując, za największe osiągnięcia związane ze startem polski zespół uznał:
* start pierwszego polskiego zaprzęgu na trasę 1000-kilometrowej
* zyskanie doświadczenia, niezbędnego w dalszych planach udziału w wyścigach długodystansowych
* dzięki wsparciu partnerów wyprawy polska ekipa nie ustępowała pod względem sprzętu i wyposażeniu innym ekipom startującym w wyścigu
przetestowanie sprzętu i ubiorów pod kątem użycia w wyścigu
* duże wsparcie kibiców i osób pomagających w organizacji wyjazdu
* budowanie pozytywnego wizerunku Polski, Mazur i Warmii w Skandynawii, jak również zainteresowania Polaków Skandynawią, Norwegią i wyścigiem Finnmarkslopet
* budowanie zainteresowania Finnmarksl?pet wśród polskich maszerów.
Do największych trudności zaliczono:
* zdobycie środków finansowych na organizację przygotowań i samą wyprawę
* wytrenowanie w warunkach polskich zaprzęgu do startu w długodystansowych wyścigach
* zdobycie wiedzy i praktyki, pozwalającej na lepsze przygotowanie do startu w wyścigu, bez możliwości stałego korzystania z wiedzy doświadczonych maszerów długodystansowych.
Partnerzy wyprawy: Miasto Olsztyn, Fjall Raven (legendarna, szwedzka firma sprzętu turystycznego), Polska Żegluga Bałtycka - Polferries, Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego, Biofactor , Pizzeria-Galeria Rozmarino w Suwałkach, Silkbody (producent naturalnej aktywnej bielizny), Rotary Klub Olsztyn, Polana (dystrybutor marki Silva na Polskę), Nord Ost, Marabut (producent namiotów wyprawowych).
Partnerzy medialni wyprawy: TVP Olsztyn, Gazeta Olsztyńska, Radio Olsztyn, suwalszczyzna.net, Magazyn Skandynawski Zew Północy, Wegetariański Świat, skauting.pl, powersport.pl, Obieżyświat, trail.pl, polonia.wp.pl
Źródło: www.biegnacy-wilk.pl
|