Aż 7,1% poparcie uzyskała w eurowyborach szwedzka Pirat Partiet, czyli Partia Piratów, wprowadzając swojego przedstawiciela do Parlamentu Europejskiego. Jej szef, Rick Falkvinge, uznał wynik za sensacyjny i chyba jest tak w istocie, tym bardziej, że ugrupowanie istnieje zaledwie trzy lata.
Partia Piratów stawia sobie kilka celów. Jednym z głównych są zmiany dotyczące praw autorskich, w zwłaszcza w kontekście Internetu, co ma zapewnić nieskrępowane korzystanie z dóbr kultury, takich jak książka, film, muzyka. Inne punkty programu to m.in. wzmocnienie ochrony prywatności, przejrzystość działań władzy i ograniczenie biurokracji, dążenie do otwartości gospodarczej, rozwój bezpłatnego szkolnictwa, walka z monopolem, zmiany w prawie patentowym.
Partia Piratów szybko zyskała zwolenników poza Szwecją. Pojawiło się wiele krajowych oddziałów, w tym polski. Tajemnica sukcesu partii opiera się m.in. na trafieniu w oczekiwania internautów, związane z kopiowaniem i dzieleniem się plikami z różnorodną zawartością. Jak można przeczytać w dokumencie programowym polskiego oddziału partii: "Niekomercyjne dzielenie się kopiami, rozprowadzanie i użytkowanie cudzego dzieła w inny sposób nie powinno być zabronione tak długo jak dzieje się to bez motywu zysku".
|