Turyści przybywający do Finnmarku - najbardziej na północ położonej prowincji Norwegii - spotkają się zapewne z ofertami wzięcia udziału w King Crab Safari. To wypady na kutrach lub pontonach, których celem jest połów, a później także i konsumpcja, największych krabów na świecie - krabów czerwonych, zwanych także królewskimi.
Te podwodne monstra dochodzą do wagi kilkunastu kilogramów, a rozpiętość ramion może przekroczyć 1,5 m. Ich pojawienie się w wodach Norwegii wiąże się z powojennym eksperymentem w wykonaniu towarzyszy z ZSRR. Ludzie radzieccy wpadli na pomysł produkcji taniej żywności na bazie mięsa krabów z Pacyfiku, które zostały w tym celu sprowadzone z wód omywających Syberię w okolice Murmańska. Plan jednak wymknął się spod kontroli, z czasem o krabach zapomniano.
Tymczasem podwodna armia rozrosła się do wielkich rozmiarów i obecnie jest w trakcie marszu wzdłuż brzegów Norwegii w kierunku południowym, niszcząc wszystko na swojej drodze. Masowy odłów jest mimo to zakazany - nie wolno poławiać zwłaszcza osobników żeńskich. Ale dozwolone są połowy ma małą skalę, co natychmiast podchwycił przemysł turystyczny z rejonu fiordu Varanger, czyniąc z King Crab Safari unikalną atrakcję na skalę Europy.
I właśnie tej tematyce był poświęcony odbywający się niedawno (2 - 5 października 2008) w miejscowości Vads? nad fiordem Varanger King Crab Festival. W programie przewidziano dyskusje na temat krabowego biznesu, konkursy i pokazy kulinarne z krabem w roli głównej, rejsy na połowy krabów i oczywiście solidną porcję rozrywki. Festiwal był częścią cyklu jesiennych imprez kulturalnych, składających się na Polarspectacle.
Więcej: www.polarspectacle.no
Na zdjęciu: jeden ze średniej wielkości krabów królewskich (? Marcin Jakubowski / PCIT TRAMP)
|