Według doniesień norweskich mediów, na razie nie ma pieniędzy na likwidację wraku radzieckiego krążkownika "Murmańsk", spoczywającego na dnie przy osadzie S?rv?r (gmina Hasvik) na wyspie S?r?ya. Problem w tym, że przeprowadzone latem badania wykazały radioaktywność i obecność toksycznych substancji na toczonym przez korozję okręcie, co zagraża okolicznym wodom i może zrujnować miejscową gospodarkę opartą na rybołówstwie.
Historia gościny "Murmańska" w Norwegii jest nietypowa. W wigilię 1994 r. mieszkańcy S?rv?r usłyszeli bijący dzwon kościelny. Gdy pojawili się na brzegu, ujrzeli dryfujący w stronę ich wioski wielki okręt wojenny. Był to poradziecki krążownik, który w drodze do Indii, gdzie miał być pocięty na żyletki, podczas sztormu zerwał się z holu. Pozbawiony załogi, błąkał się u wybrzeży przez kilka dni. W końcu wiatry i prądy morskie skierowały tego weterana zimnej wojny ku wyspie S?r?ya, gdzie utknął na skałach w S?rv?r.
Okręt momentalnie stał się nietypową atrakcją turystyczną, choć raczej niemile widzianą przez mieszkańców i władze gminy Hasvik. Do wioski zaczęli zaglądać przybysze, a młodzi tubylcy urządzali sobie imprezy na pokładzie krążownika - widma. Dziś dominuje niepokój co do skutków dalszego pobytu tego nieproszonego, stalowego gościa.
"Murmańsk" to lekki krążownik klasy "Swierdłowsk", zwodowany w roku 1953 i wycofany ze służby już po rozpadzie ZSRR. Jego długość wynosiła 211 m, wyporność 16 tys. t, a załoga liczyła ok. 1200 marynarzy. Uzbrojenie główne stanowiło 12 dział kalibru 152 mm, rozmieszczonych w czterech wieżach, później okręt poddano modernizacjom.
Więcej: www.hasvik.com
Na zdjęciu: krążownik "Murmańsk" w czasach zimnej wojny
|