Z imigracyjnym kryzysem w Ceucie zbiegła się informacja duńskiego urzędu statystycznego – Danmarks Statistik – o kolejnym obszarze, gdzie Duńczycy znaleźli się w mniejszości. Jak podaje portal dziennika B.T. takich obszarów jest już 10.
Co ciekawe, źródłem tego typu informacji są… parafie (sogn). Choć wywodzą się z administracji kościelnej, służą również państwu. Podział administracyjny Danii obejmuje 5 regionów (region), będących odpowiednikiem naszych województw, oraz 98 gmin (kommune). Natomiast 2 100 parafii (sogn) stanowi ich uzupełnienie – to właśnie z parafii pochodzą podstawowe dane demograficzne, ewidencyjne i i rejestrowe.
Jak podaje dziennik B.T., najnowszym obszarem, gdzie ludność o nie-duńskich korzeniach stanowi większość, jest parafia Ishøj, na obszarze tzw. Większej Kopenhagi. Pozostałe to parafie: Tingbjerg, Vollsmose, Gellerup, Haralds / Gladsaxe Kommune, Høje Tastrup, Brøndby Strand, Husumvold, Ravnsbjerg i Ørestad Sogn.
Najmniejszy udział mieszkańców o duńskim pochodzeniu odnotowano w parafii Tingbjerg w Kopenhadze, gdzie aż 65,6% stanowią imigranci i ich potomkowie.
Wzrost liczby takich obszarów budzi niepokój komentatorów. Cytowany przez B.T. jeden z nich uważa, że sytuacja ta sprzyja przestępczości oraz powstawaniu społeczności równoległych. Wskazuje przy tym na brytyjski Birmingham jako ostrzeżenie dla duńskich miast. Dziennik przypomina również ubiegłoroczny reportaż TV 2 o tzw. patrolach szariatu w Gellerup oraz prognozy demograficzne publikowane przez „Politiken”, z których wynika, że do 2096 roku osoby o pochodzeniu imigracyjnym mogą stanowić większość mieszkańców Danii.
Źródło: BT.dk, Danmarks Statistik
|