Jak podał ukazujący się na Wyspach Alandzkich dziennik Nya ?land (9 marca 2009), jeszcze nigdy w historii szwedzka korona nie była tak tania w stosunku do euro (na cieszących się dużą autonomią, choć należących do Finlandii Wyspach Alandzkich walutą jest euro). W ubiegły piątek jej kurs osiągnął 11,75 SEK/1 EUR, podczas gdy jeszcze pół roku temu wynosił 9,40 SEK. Największy spadek wartości korony odnotowano podczas ostatnich dwóch miesięcy.
Z tego faktu jedni się cieszą, inni wprost przeciwnie. Korzystają Alandczycy, którzy jak nigdy dotąd mają teraz okazję do dużo tańszych zakupów w Szwecji. Mieszkańcy Wysp Alandzkich korzystają z dogodnych połączeń promowych i kupują w Sztokholmie żywność, elektronikę, meble i odzież. Oczywiście im większa wartość transakcji, tym większy zysk, tak więc również samochody, a nawet całe domy opłaca się teraz kupić u zachodniego sąsiada, oszczędzając ogromne sumy pieniędzy. To także świetna okazja, aby skorzystać ze szwedzkich biur podróży, wykupując wycieczki i płacąc w koronach. Do wygranych należą też alandzkie firmy zaopatrujące się w Szwecji, a sprzedające towary na miejscu za euro oraz alandzcy studenci, studiujący w tym kraju, a pobierający stypendia w walucie europejskiej.
Do mniej zadowolonych należą przede wszystkim armatorzy promowi ze względu na stałe ceny podawane w obydwu walutach. Podobnie jak osoby zatrudnione na promach pływających pod szwedzką banderą, otrzymujące pensje w koronach, a mieszkające na Alandach. Coraz bardziej zaniepokojone są alandzkie firmy turystyczne oraz właściciele hoteli i restauracji, obawiający się znacznie mniejszej liczby szwedzkich turystów w tegorocznym sezonie. Na obecnym kursie korony tracą też ci, którzy posiadają kredyty bankowe w tej walucie.
Informacja: Henryk Gwardak, Wyspy Alandzkie, www.gwardak.com
Fot. Riksbank
|