Jak podały szwedzkie media, 27 grudnia w Gävle znów spłonął Gävlebocken - 13-metrowy słomiany koziorożec, co roku stawiany pierwszego dnia Adwentu. To już specyficzna tradycja Gävle, odkąd w 1966 pierwszy Gävlebocken pojawił się na placu Slottstorget. Od tego czasu słomiane koziorożce płonęły tu ponad 20 razy. Kilka razy udało się wykryć sprawców, ale w większości wandale pozostali anonimowi. Mimo zainstalowania kamery, pokrywania słomy substancjami chroniącymi (rzekomo) przed ogniem i... zachęt do tzw. donosu obywatelskiego.
Gävlebocken to gigantyczna kopia tradycyjnego szwedzkiego koziorożca ze słomy Julbocken, chętnie wieszanego na choinkach. To jeden z najstarszych elementów symboliki towarzyszącej skandynawskiemu, a zwłaszcza szwedzkiemu Bożemu Narodzeniu.
Co więcej, od lat płoną nie tylko kolejne wcielania głównego Gävlebocken, stawianego przez kupców skupionych w stowarzyszeniu Söders Köpmän, ale i konkurencyjnego koziorożca autorstwa studentów z miejscowego stowarzyszenia Naturventeskapliga Föreningen (notabene, jeden ze studenckich koziorożców, mierzący 14 m wysokości, został zarejestrowany w Księdze Rekordów Guinnessa). Płoną także słomiane Julbocken w innych miastach Szwecji, które przejęły od Gävle tę słomiano-niszczycielską tradycję.
Tak czy inaczej, koziorożec z Gävle rozsławił miasto na świecie. Niektórzy podejrzewają nawet, że władze wcale nie są zmartwione zachowaniem podkładających ogień wandali - w końcu efekt promocyjny jest co roku osiągany. Bo albo media cieszą się, że Gävlebocken przetrwał święta, albo po raz kolejny roztrząsają sprawę, gdy jakiś podpalacz skutecznie skróci jego słomiany żywot.
Na zdjęciu: Gävlebocken z 2006 (fot. Stefan, www.wikipedia.org)
|