Nie cichnie burza dotycząca przyszłości Grenlandii, jaką wzbudziła akcja USA w Wenezueli. Zapowiedź siłowego przejęcia wyspy, na razie jako element gry politycznej, stała się bowiem najzupełniej realna.
Tym bardziej, że Amerykanie mocno usadowili się tu jeszcze podczas II wojny światowej, tworząc kluczową dla Grenlandii infrastrukturę, jak choćby lotnisko w Kangerlussuaq. Do czasu modernizacji lotniska w Nuuk w końcu 2024 był to jedyny port lotniczy zdolny do przyjmowania lotów transatlantyckich.
Zakładając, że zgodnie z nowo przyjętą doktryną Amerykanie będą dążyć do przejęcia Grenlandii, kto wie, czy optymalnym rozwiązaniem nie byłaby – przełknąwszy tę żabę – dobrowolna rezygnacja Danii ze zwierzchności nad wyspą w zamian za pewne korzyści. W sytuacji skrajnej Kopenhaga mogłaby ją stracić bez żadnej rekompensaty, doszłoby także do osłabienia sojuszu NATO lub jego rozpadu.
Zresztą, prędzej czy później i tak ją straci wobec parcia Grenlandczyków ku niepodległości. Według różnych źródeł, opowiada się za nią 60-70% mieszkańców. Z tendencją rosnącą.
Dania nie może przy tym odgrywać roli skrzywdzonego dziecka. Powiedzmy sobie szczerze - Kopenhaga ma raczej słabe karty i sporo na sumieniu, w tym:
* wieloletnie zaniedbania, traktowanie Grenlandii jako peryferia. Dopiero w ostatnim czasie podjęto duże inwestycje, jak modernizacja trzech lotnisk, i zapowiedziano nowe, w tym także w dziedzinie obronności.
* wielowiekową politykę kolonialną wobec Grenlandii, Islandii i Wysp Owczych, łącznie z intensywną danizacją.
* przymusową urbanizację w latach 50. i 60. XX w., gdy likwidowano małe osiedla, czego jednym z następstw było nasilenie problemów społecznych, w tym alkoholizmu.
* szokujący proceder przymusowej sterylizacji w latach 1966-1975 w celu ograniczenia wzrostu inuickiej populacji. Poddano jej około połowy ówczesnych kobiet w wieku rozrodczym bez ich świadomej zgody i zgody rodziców. Władze tłumaczyły tę akcję chęcią polepszenia jakości życia i ograniczenia liczby samotnych matek.
* trwającą do przełomu lat 80. i 90. dyskryminację Inuitów – osiadli na wyspie Duńczycy otrzymywali wyższe pensje, w szkołach istniał podział na dzieci posługujące się językiem grenlandzkim i duńskim.
* stosowanie przez duńskie służby socjalne testów kompetencji rodzicielskich, zakazanych dopiero w 2025, oceniających zdolności poznawcze i wychowawcze inuickich rodziców. Negatywny wynik testu prowadził do odebrania dzieci.
Do tego dochodzą: kryterium kulturowe – coraz więcej Grenlandczyków posługuje się angielskim nie duńskim jako pierwszym językiem obcym, i kryterium geograficzne – leżąca na półkuli zachodniej Grenlandia jest częścią Ameryki Północnej.
Otwarte pozostaje pytanie, czy ktoś w tej przepychance będzie się liczył ze zdaniem 56 tys. osób – załogi największej wyspy świata...
Fot. Tina Rolf
|