W zamieszaniu dotyczącym Grenlandii pojawiły się komentarze w humorystycznym tonie, dotyczące zapowiedzi ministerstwa obrony Danii odnośnie zwiększenia nakładów na zbrojenia i zestawieniu ich z potęgą US Army. Na liście zakupów dla wojska znalazły się bowiem… sanie i psy.
Ale śmiać nie ma się z czego, bo chodzi o Slædepatruljen Sirius - jedną z najbardziej niezwykłych i elitarnych jednostek specjalnych na świecie. Żołnierze Patrolu Syriusza specjalizują się w długodystansowych patrolach z wykorzystaniem psich zaprzęgów, przemierzając północne, bezludne wybrzeże Grenlandii w ekstremalnych warunkach polarnych.
Patrol Syriusza niedawno otrzymał 15 młodych psów grenlandzkich, zwiększając ich liczbę do około 100. Zwierzęta kupiono od różnych właścicieli, by zapewnić różnorodność genetyczną. Wybierano psy o odpowiedniej sierści (nie za cienkiej, ale też nie za długiej, by nie zamarzała), ciemnej skórze wokół nosa i oczu, co chroni przed ślepotą śnieżną, i łagodnym temperamencie.
Bazą Patrolu Syriusza jest Dannebrog na wschodnim wybrzeżu Grenlandii. Stąd dwuosobowe patrole wyposażone w sanie i zwykle 12 psów wyruszają w teren.
Co ciekawe, podstawowym uzbrojeniem żołnierzy są stare karabiny Enfield z I wojny światowej. Podobnie jest na norweskim Spitsbergenie, gdzie używane są niemieckie Mausery. Ten sprzęt po prostu nie zawodzi w ekstremalnie niskich temperaturach, gdy np. trzeba złożyć się do strzału do szarżującego niedźwiedzia polarnego.
Selekcja do jednostki jest ostra. Oprócz odpowiednich cech fizycznych liczy się przede wszystkim psychika. Poza tym, zanim żołnierz wyruszy na patrol, przechodzi wiele różnorodnych szkoleń, zapewniających mu samodzielność zarówno w bazie Dannebrog, w chatkach myśliwskich czy podczas biwaków na lodowym pustkowiu.
Wśród nich znajdują się: szkolenie strzeleckie z licencją na polowanie, szkolenie strażackie, orientacja w terenie, kurs szycia, kurs obsługi ciężkiego sprzętu drogowego, kursy meteorologiczny i weterynaryjny, pomoc medyczna, pierwsza pomoc stomatologiczna, kurs gotowania i higieny, kurs obsługi sprzętu technicznego, jak np. kotły olejowe, kurs spawania, kurs obsługi i naprawy urządzeń elektronicznych, kurs operatora łodzi.
Po co to wszystko? Para żołnierzy i tuzin ich kudłatych podopiecznych musi przeżyć nawet cztery miesiące w ekstremalnych, polarnych warunkach, licząc tylko na siebie. Także w bazie wszystko wykonywane jest własnymi siłami – podobnie jak w typowej, cywilnej stacji polarnej.
Na ilustracji: kadr z filmu Duńskich Sił Zbrojnych na YouTube o jednym z patroli na Grenlandii
|